SamodzielnyInwestor.pl

Buy and Hold działa ZAWSZE – historia Boba, najgorszego inwestora świata

Historia Boba - najgorszego inwestora świata, który mimo wszystko osiągnął sukces

Dawno mnie tu nie było. Życie, praca, inne projekty – znacie to sami. Ale dziś wracam z historią, która idealnie pokazuje, dlaczego strategia buy and hold działa nawet w najgorszych okolicznościach.

Poznajcie Boba – oficjalnie najgorszego inwestora w historii. Człowieka, który przez 40 lat kupował akcje wyłącznie w najgorszych możliwych momentach. I który mimo to… został milionerem.

Bob – mistrz złego timingu

Bob rozpoczął swoją przygodę z inwestowaniem w 1973 roku. Miał wtedy 22 lata i właśnie dostał pierwszą poważną pracę. Postanowił odkładać 2000 dolarów rocznie na emeryturę, inwestując je w amerykański indeks S&P 500.

Problem? Bob miał najgorszy możliwy timing na świecie.

Przez następne 40 lat, Bob inwestował swoje oszczędności dokładnie cztery razy – i za każdym razem trafiał idealnie w szczyt rynku, tuż przed największymi krachami w historii.

Inwestycje Boba – kronika katastrof

RokWydarzenieCo zrobił BobCo stało się potem
1973Szczyt przed krachem naftowymZainwestował 6000 $Rynek spadł o 48%
1987Szczyt przed Black MondayZainwestował 46 000 $Rynek spadł o 33% w jeden dzień
2000Szczyt bańki dotcomówZainwestował 68 000 $Rynek spadł o 49%
2007Szczyt przed kryzysem finansowymZainwestował 64 000 $Rynek spadł o 52%

Wyobraźcie sobie ten ból. Za każdym razem, gdy Bob w końcu zebrał odwagę i zainwestował swoje ciężko zarobione pieniądze – rynek natychmiast się załamywał. Gdyby Bob słuchał mediów, prawdopodobnie zwariowałby ze stresu albo wyprzedał wszystko po pierwszym krachu.

Ale Bob zrobił coś innego. Coś, co okazało się genialnym posunięciem.

Bob nie zrobił NIC

Po każdym krachu, Bob po prostu… trzymał. Nie sprzedawał w panice. Nie próbował „odrobić strat”. Nie timing’ował rynku. Po prostu pozwolił swoim inwestycjom się regenerować i kontynuował oszczędzanie.

I wiecie co? To był najlepszy możliwy ruch.

40 lat później: Bob jest milionerem

W 2013 roku, po 40 latach inwestowania, Bob przeszedł na emeryturę. Przez cały ten czas zainwestował łącznie 184 000 dolarów – kwotę, którą zdołał odłożyć ze swojej pensji.

Wartość jego portfolio? 1 100 000 dolarów.

Tak, Bob – ten sam Bob, który za każdym razem kupował dokładnie na szczycie przed krachem – był sześciokrotnie bogatszy niż suma jego wpłat.

„Najgorszy inwestor w historii” zarobił ponad milion dolarów, bo zrobił tylko jedną rzecz dobrze: nie sprzedawał.

Jak to możliwe?

Magia procentu składanego działa nawet wtedy, gdy kupujecie w najgorszych momentach. Rynek może spaść o 50%, ale jeśli dacie mu wystarczająco dużo czasu, zawsze się odbudowuje i idzie wyżej.

Historycznie, S&P 500 rósł średnio o około 10% rocznie (przed inflacją). Nawet kupując na szczytach, Bob dał swoim inwestycjom wystarczająco dużo czasu, żeby ta średnia zadziałała na jego korzyść.

Koszt alternatywny: przegapione dni

„No dobrze” – możecie powiedzieć – „ale gdyby Bob sprzedał przed krachem i kupił na dole, zarobiłby jeszcze więcej!”

Teoretycznie tak. Praktycznie – to niemożliwe do wykonania konsekwentnie.

Spójrzmy na dane dla S&P 500 w latach 1970-2020:

ScenariuszKońcowa wartość 10 000 $
Trzymasz przez cały okres1 500 000 $
Przegapiasz 10 najlepszych dni680 000 $ (-55%)
Przegapiasz 20 najlepszych dni350 000 $ (-77%)
Przegapiasz 30 najlepszych dni190 000 $ (-87%)

Przegapienie zaledwie 10 najlepszych dni w ciągu 50 lat kosztuje Was ponad połowę zysków. Przegapienie 30 dni – i zostajecie z marnymi 13% tego, co moglibyście mieć.

A oto haczyk: najlepsze dni na giełdzie często następują tuż po najgorszych.

Jeśli wyjdziecie z rynku po krachu, żeby „przeczekać burzę” – prawdopodobnie przegapicie gwałtowne odbicie. I właśnie dlatego timing rynku jest grą, w którą prawie nikt nie wygrywa.

Czego uczy nas historia Boba?

Historia Boba jest oczywiście skrajnym przykładem – matematycznym eksperymentem pokazującym, co by się stało, gdybyście naprawdę mieli najgorszy możliwy timing. Ale lekcje z niej płynące są uniwersalne:

Najprostsza strategia jest najlepsza

Historia Boba pokazuje coś fundamentalnego: nie musicie być geniuszami, żeby budować majątek na giełdzie. Nie musicie przewidywać krachów, czytać raportów analityków ani śledzić notowań codziennie.

Wystarczy robić trzy rzeczy:

Kupuj regularnie. Trzymaj długo. Ignoruj szum.

To wszystko. Bob udowodnił, że nawet najgorszy możliwy timing nie przeszkodzi Wam w zostaniu milionerem – pod warunkiem, że nie spanikujecie i nie sprzedacie w dołku.

A Wy? Macie swoją historię „złego timingu”? Podzielcie się w komentarzach – jestem ciekaw Waszych doświadczeń!

Jeśli ten wpis był dla Was wartościowy, zapiszcie się do newslettera – nie chcę, żebyście cokolwiek przegapili.

Źródła: A Wealth of Common Sense – Bob the World’s Worst Market Timer, J.P. Morgan Asset Management – Guide to the Markets, Yale/Shiller historical data

Podobał się artykuł?

Jeśli moje kalkulatory lub artykuły pomogły Wam w planowaniu finansów – możecie postawić mi kawę!

Postaw kawę
Exit mobile version