4 kluczowe koncepty z książki „The Intelligent Asset Allocator”

Witajcie Samodzielni Inwestorzy! Książka „The Intelligent Asset Allocator” autorstwa Williama Bernsteina jest szczera w swoim przekazie i uczy nas dokładnie o tym, o czym wspomina na okładce, czyli „jak zbudować portfolio inwestycyjne, aby zmaksymalizować zyski i zminimalizować ryzyko”. Autor (sam będący inwestorskim samoukiem) nie oferuje sekretnego przepisu ani magicznej formuły dotyczącej inwestowania, zamiast tego przedstawia twarde fakty oraz sprawdzone strategie i teorie o budowaniu i zarządzaniu zdywersyfikowanym portfolio z odpowiednią kombinacją aktywów. Książka w łatwy do zrozumienia sposób prezentuje zależności ryzyka i zysku na rynkach kapitałowych w oparciu o nowoczesną teorię portfela. W tym wpisie poprowadzę was przez cztery kluczowe idee zawarte w tej pozycji, które pomogą wam samodzielnie opracować waszą skuteczną strategię inwestycyjną!

Granica efektywna

Filozofia książki opiera się na alokacji aktywów, która jest najważniejszym czynnikiem maksymalizującym stopę zwrotu inwestycji. Jak pewnie słyszeliśmy już wielokrotnie, wraz ze wzrostem ryzyka rośnie zysk. Nie oznacza to jednak, że automatycznie powinniśmy inwestować w najbardziej ryzykowne aktywa. Naszym celem jest uzyskanie maksymalnego zwrotu z zachowaniem akceptowalnego poziomu ryzyka. Właśnie w tym celu Bernstein wprowadza koncepcję granicy efektywnej (ang. „efficient frontier”). Mamy dwa sposoby interpretacji tego terminu:

  • Istnieje zbiór efektywnych portfolio inwestycyjnych w danym okresie czasu, z których każdy zapewnia najwyższy zysk przy danym poziomie ryzyka.
  • Istnieje zbiór efektywnych portfolio inwestycyjnych w danym okresie czasu zachowujących najniższy poziom ryzyka dla danego zysku.

Problem polega na tym, że nie ma sposobu, aby z wyprzedzeniem ustalić skład takiego efektywnego portfolio. Granica efektywna również zmienia się w czasie, więc wcześniejsze wyniki nie są jednoznacznym wskaźnikiem co do przyszłości. Bernstein podkreśla jednak, że historyczne rezultaty są wskazówką, aby zorientować się, jak różne aktywa w portfolio zachowują się w zmiennych cyklach rynkowych. Jako samodzielni inwestorzy możemy wyciągać na tej podstawie wnioski dotyczące składu portfolio, pamiętając że historia nie oferuje żadnej gwarancji takich samych wyników i zachowania w przyszłości.

800 losowo wygenerowanych portfolio z oznaczeniem zysku i ryzyka (zmienność mierzona jako odchylenie standardowe), źródło – „The Intelligent Asset Allocator”

Dla zwizualizowania konceptu posłużymy się książkowym wykresem 800 losowych portfolio – oś pozioma reprezentuje zmienność, czyli ryzyko (mniej = lepiej) a oś pionowa to zysk (więcej = lepiej). Każde portfolio reprezentuje ten sam okres (lata 1992 – 1996) i te same klasy aktywów (akcje – zróżnicowane geograficznie i sektorowo, metale szlachetne, obligacje skarbowe) – różni je właśnie mieszanka wymienionych składników, czyli wspomniana alokacja. Gołym okiem widzimy, że portfolio portfolio nierówne – idealnym miejscem w którym chcemy się znaleźć jest linia w lewej górnej części wykresu – granica efektywna zapewniająca maksymalny zysk przy danym poziomie ryzyka.

Obserwując wiele różnych okresów, inwestorzy są w stanie określić typy portfolio zbliżających się do granicy efektywnej. Dlatego właśnie jako samodzielni inwestorzy na początku obieramy swoje portfolio w oparciu o odpowiadającą nam alokację a następnie trzymamy się planu!

Korelacja

Bernstein często sięga do statystyki na łamach książki, a jednym z kluczowych tematów do jej wykorzystania jest korelacja między klasami aktywów. Zasadniczo, niektóre aktywa są ściśle skorelowane, co oznacza, że są połączone i będą poruszać się w podobny sposób w górę i w dół. Inne mają niewielką korelację i jedynie nieznacznie wpływają na wzajemne ruchy. Niska korelacja wpływa na skuteczność rebalansowania i obniża ogólną zmienność inwestycji. Rebalansowanie jest na tyle ważnym tematem książki, że dodatkowo opiszę na czym ono polega w osobnym akapicie. Koncept korelacji jest nierozerwalnie połączony z dywersyfikacją. Jeśli nasze klasy aktywów są zbyt ściśle skorelowane, to nie jesteśmy w stanie uzyskać prawidłowej dywersyfikacji. Więcej na ten temat możesz przeczytać w dedykowanym wpisie o różnicowaniu zasobów.

Alokacja aktywów

Opisany w książce proces tworzenia odpowiedniej alokacji aktywów dla portfolio składa się z trzech etapów:

  1. Określenie stosunek akcji do obligacji – więcej na ten temat w następnym akapicie!
  2. Określenie złożoności portfolio (ile klas aktywów chcemy posiadać – im ich więcej, tym wyższa złożoność). Należy zrozumieć, że większa liczba aktywów to także większa liczba zależności pomiędzy nimi. Czy śledzenie sześciu lub ośmiu funduszy indeksowych/ETF/ETC odwzorowujących składniki portfolio nie będzie nieakceptowalną komplikacją?
  3. Określenie akceptowalnego błędu śledzenia (oznacza to, jak potencjalnie daleko będziemy od średniej rynkowej). Jeśli bardzo przeszkadzają nam chwilowe słabe wyniki portfolio w perspektywie sowitych długoterminowych zysków – podczas gdy inni mają się dobrze tu i teraz – to prawdopodobnie lepiej odnajdziemy się z alokacją zbliżoną do naszego rynkowego punktu odniesienie (WIG, SP 500 lub inne indeksy szerokie).

Alokacja pomiędzy akcje i obligacje

Być może najbardziej praktyczną lekcją z całej książki była dla mnie ta prosta zasada, opisująca rekomendowany poziom udziału akcji w całości portfolio:

Ile procent akcji powinniśmy posiadać w portfolio, przy danym akceptowalnym poziomie jednorazowych spadków?, źródło – „The Intelligent Asset Allocator”

Lewa kolumna tabeli reprezentuje maksymalny możliwy do zaakceptowania jednorazowy spadek wartości naszych inwestycji w perspektywie osiągania wysokich zysków długoterminowych, prawa zaś to zalecany procentowy udział akcji w naszym portfolio dla zachowania ustalonych granic spadków. Uzupełnieniem dla akcji powinny być aktywa o niskim poziomie ryzyka (TIPS, krótkoterminowe obligacje skarbowe).

Oczywiście, procentowe zalecenia przedstawione w tabeli będą wymagały potencjalnego obniżenia w zależności od horyzontu czasowego naszych inwestycji. Nasz maksymalny procentowy udział akcji w całości portfolio nie powinien przekraczać dziesięciokrotności lat do momentu kiedy planujemy wydać nasze środki. Dla przykładu – jeśli wiemy, że za dwa lata będziemy potrzebować pieniędzy (np. na poczet wkładu własnego przy kredycie hipotecznym) to alokacja akcji nie powinna przekraczać 20%, jeśli pieniądze będą potrzebne za siedem lat – 70%, itd.

Część profesjonalnych doradców z z branży finansów osobistych opowiada się za 100% udziałem akcji w portfolio. Nie oznacza to, że się mylą – dla osób o żelaznych nerwach, nastawionych na wysokie zyski długoterminowe – to może być odpowiednia droga. Jednak dla większości inwestorów okazuje się, że posiadanie nawet niewielkiej części portfolio zainwestowane w obligacje ma sens. Bernstein udowadnia na przykładzie rozkładu 90% akcji i 10% obligacji, że dodanie nawet niewielkiej ilości obligacji do portfolio istotnie zmniejszy ryzyko, a jedynie nieznacznie zmniejszy długoterminowe zyski.

Mając już ustalony poziom alokacji w akcje, Bernstein sugeruje, że inwestowanie w wartość (preferowana przez Benjamina Grahama metoda taniego kupowania udziałów w spółkach) zwykle przynosi większe zyski niż inwestowanie w spółki wzrostowe (preferowana przez Philipa Fishera metoda kupowania firm wysokiej jakości bez względu na cenę i utrzymywania ich przez bardzo długi czas). Jeśli chcielibyście poczytać więcej o strategiach wartość / wzrost to dajcie znać w komentarzach!

Dynamiczna alokacja aktywów

Zaleceniem książki jest utrzymywanie stałej alokacji portfolio poprzez regularne rebalansowanie. Co jednak, kiedy chcemy bądź musimy wprowadzić zmiany, lub pociąga nas inwestowanie aktywne?

Autor przekonuje, że modyfikowanie alokacji aktywów na podstawie czynników wyceny rynkowej może zwiększyć zyski. Zmiany oparte na warunkach ekonomicznych, politycznych i emocjach są złym pomysłem i prawdopodobnie doprowadzą do niższych stóp zwrotu.
Niewiele jest dowodów na to, że aktywnie zarządzane fundusze potrafią osiągać długoterminowe rezultaty lepsze niż szeroki rynek. Bernstein przytacza jako dowód fakt, że strategia oparta na kupowaniu funduszy osiągających najlepsze wyniki w okresie ostatnich 5 lat, konsekwentnie gwarantuje gorsze wyniki od SP 500. Statystyki popierające te wyliczenia pochodzą z roku 2000, kiedy to też powstawała książka, ale lekcja o tym żeby nie gonić za przeszłością jest ponadczasowa.

Rebalansowanie

Po określeniu alokacji aktywów odpowiedniej dla naszych celów i tolerancji ryzyka, teoretycznie moglibyśmy odpalić inwestycyjny autopilot i obserwować, jak nasze pieniądze dla nas pracują. Biorąc jednak pod uwagę zmienność rynkową, co jakiś czas, mniej więcej raz w roku, powinniśmy rebalansować swoje portfolio, aby wrócić do pierwotnej alokacji aktywów. Jest to najbardziej skuteczny sposób na maksymalizację zysków i zmniejszenie ryzyka, ale psychologia za tym stojąca nie jest łatwa. Jesteśmy zobligowani do sprzedaży „zwycięzców” i kupowania „przegranych”. Chociaż może się to wydawać trudne, jest to sposób na przestrzeganie mantry „sprzedaj drogo, kup taniej”, którą słyszymy tak często.

Rebalansowanie (określane też zamiennie jako równoważenie lub dopasowanie) wymaga regularności, jednak nie należy go wykonywać zbyt często. Powodem dla tego jest ograniczenie kosztów transakcyjnych i podatków. Rozpatrując strategie najbardziej efektywne podatkowo, warto przyjrzeć się możliwościom oferowanym przez rachunki podlegające odroczonemu opodatkowaniu, jak np. IKE.

Jak przekonuje Bernstein, trzymanie się obranej mieszanki aktywów poprzez wszystkie zmiany rynkowe jest o wiele ważniejsze niż próba wybrania idealnej alokacji!

Podsumowanie

Kluczowe zasady zawarte w tej książce są ważnymi lekcjami inwestowania, które każdy samodzielne inwestor powinien wziąć sobie do serca. Wybierając docelową alokację aktywów na podstawie pożądanego zwrotu i tolerancji ryzyka pamiętajmy o granicy efektywnej. Po obraniu składu swojego portfolio, czerpmy benefity z niskiej korelacji aktywów, trzymając się obranej strategii przez wszystkie wzloty i upadki rynku. Rebalansując corocznie, realizujmy szanse na okazyjne zakupy i sprzedaż „na górce”. Nie zastanawiajmy się nadmiernie nad swoją strategią inwestycyjną, zachowując prostotę mamy najlepszą gwarancję utrzymania obranego kursu!

Dzięki za zapoznanie się z wpisem i mam nadzieję, że nauczyliśmy się dzisiaj razem czegoś nowego! Osoby zainteresowany całością informacji przedstawionych w książce „The Intelligent Asset Allocator” zachęcam do zakupów, na Amazonie jest dostępna wygodna wersja na czytniki Kindle.

Tradycyjnie zapraszam was do polubienia i śledzenie strony Samodzielny Inwestor na Facebooku oraz do dołączenia do świeżo upieczonej grupy Samodzielnych Inwestorów – możesz tam wymieniać uwagi i zadawać pytania związane z inwestowaniem pasywnym i długoterminowym z wykorzystaniem funduszy indeksowych i ETF.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *